Weszłam do domu i usłyszałam ciepły głos mamy.
- Kochanie, chodź na obiad. -podeszłam do stołu i czekałam, aż mama mi go poda. Na obiad były gołąbki które bardzo lubiłam. Gdy zjadłam wstałam od stołu, wzięłam torbę z książkami i szlam do swojego pokoju. Byłam już na schodach, gdy usłyszałam głos mamy.
- Kochanie w sobotę jedziemy do Denver. Będziemy tam mieszkać. -powiedziała szczęśliwie mama.
- Co?! I ja się dowiaduję o tym dwa dni przed wyjazdem? -powiedziałam oburzona. - Jutro mam konkurs i jak się dowiem kto wygrał?
- Nie denerwuj się skarbie. Tata był w twojej szkole i załatwił wszystko. -powiedziała spokojnie.
- Ughrr! Nie wytrzymam z wami ! -powiedziałam i przytuliłam się do mamy. - A tak na marginesie to gdzie jest tata?
- Pojechał do warsztatu, bo coś samochód szwankuje nam.
- Mamo, ale dlaczego się wyprowadzamy stąd? -zapytałam ciekawa.
- Tata dostał propozycję pracy. Będzie więcej zarabiał i nie będziemy żyli skromnie tak jak do tej pory. -powiedziała z uśmiechem moja rodzicielka i pocałowała mnie w czoło. -Idź odrób lekcje i powtórz z tego angielskiego. - dodała.Wbiegłam na górę po schodach i od razu włączyłam laptopa. Weszłam na facebooka i napisałam do Sally. " Cześć. Wyprowadzam się do Denver, a jutro ostatni dzień będę w Bostonie. " Po napisaniu wiadomości wylogowałam się i wyłączyłam laptopa. Wzięłam z podłogi torbę i położyłam ją na łóżku. Przeglądałam po kolei zeszyty i odrabiałam prace domowe. Wzięłam zeszyt od angielskiego i zaczęłam powtarzać notatki . Gdy wszystko powtórzyłam odłożyłam zeszyt na półkę i postanowiłam wziąć relaksującą kąpiel. Wyjęłam z szuflady bieliznę i strój do spania z szafy. Weszłam do łazienki, nalałam gorącej wody do wanny i wlałam waniliowy płyn. Włączyłam z telefonu piosenki i weszłam do wanny . Zanurzyłam się w wodzie i myślałam o tym, że na ulicy będę mogła spotkać Justina, Scootera lub kogoś z Bieber Teamu. Na samą myśl poczułam motylki w brzuchu i zanurzyłam się w wodzie w celu zmoczenia włosów. Gdy to zrobiłam nalałam na rękę szampon o zapachu wiśni i wmasowałam go we włosy. Spłukałam je wodą i wyszłam owijając się ręcznikiem. Dokładnie się wytarłam i ubrałam we wcześniej przygotowane ciuchy. Posprzątałam w łazience i z niej wyszłam. Telefon położyłam na półce i zeszłam na dół gdzie mama przygotowywała kolację.
- Co na kolację ? -zapytałam mamy która właśnie, smażyła coś na patelni.
- Omlety z nutellą. -powiedziała z uśmiechem mama. - Tak jak lubisz. -dodała po czym nałożyła mi na talerz jedzenie. Zjadłam z apetytem i odstawiłam talerz do zlewu.
- Pójdę na górę, powtórzyć z angielskiego się spakować i położę się spać, bo jutro mam ciężki dzień. -powiedziałam ziewając.
- Dobrze córeczko, będziemy trzymać za Ciebie kciuki. -powiedział tata na co się uśmiechnęłam i poszłam do swojego pokoju. Zaglądnęłam jeszcze do zeszytu z angielskiego po czym włożyłam go do torby razem z piórnikiem i odłożyłam ją na bok. Położyłam się na łóżku i wzięłam telefon do ręki aby nastawić budzik. Miałam jedną nieodczytaną wiadomość od Sally. Przejechałam palcem, po ekranie i odczytałam wiadomość.
* Od Sally *
Kochanie, jak to wyprowadzasz się? Dlaczego dowiaduję się o tym dopiero teraz? Musimy w szkole pogadać. ; c
* Do Sally *
No wyprowadzam się, opowiem Ci wszystko w szkole. Dobranoc <3
Odłożyłam telefon na półkę i owinęłam się kołdrą. Odpłynęłam w krainę snów.
* SEN *
- Kate, kochanie wszystkiego najlepszego. -powiedziała mama i razem z tatą wręczyli mi książkę Justina Biebera " Dopiero się rozkręcam ". Zauważyłam, że wystaje z niej jakaś kartka. Wyciągnęłam ją i zobaczyłam bilet na koncert Justina razem z M&G. Zaczęłam krzyczeć, płakać i biegać po domu. Rodzice patrzyli na mnie i się śmiali.
*RANO*
Obudził mnie dźwięk budzika. Otworzyłam oczy, podniosłam się do pozycji siedzącej i wyłączyłam go. Wstałam z łóżka, wzięłam ubrania z szafy i poszłam się umyć, lekko pomalować i związać włosy w wysoki kucyk. Po 20 minutach wyszłam z toalety i zeszłam na śniadanie.
- Wyspałaś się? -zapytała z uśmiechem mama.
- Taak. -powiedziałam ziewając na co mama się zaśmiała i podała mi kanapki.
- Smacznego. -powiedziała i usiadła naprzeciwko mnie. - Wiesz córciu? Jesteś taka śliczna, mądra. Wygrasz ten konkurs. Będziemy trzymać za Ciebie kciuki. -uśmiechnęłam się i skończyłam jeść kanapki. Pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu kierując się w stronę szkoły. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę Justina " Believe ". Przypomniałam sobie swój sen i myślałam czy to może się spełnić. Usłyszałam, że ktoś krzyczy moje imię co wyrwało mnie z myśli i odwróciłam się. Zobaczyłam biegnącą Sally. Przywitałam się z nią i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Czemu wyprowadzacie się ? -zapytała smutna Sally.
- Tata dostał lepiej płatną pracę w Denver i musimy tam jechać.
- Zostawisz tu mnie. -powiedziała ze łzami w oczach.
- Nie płacz, będę Ciebie odwiedzała i ty będziesz przyjeżdżała do mnie ! -powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę. Weszłyśmy do szkoły i poszłyśmy na salę gimnastyczną na konkurs. Gdy weszliśmy poszłam na wyznaczone miejsce i usiadłam. Równo o godzinie ósmej zaczął się konkurs i dostaliśmy kartkę na której były pytania. Zdziwiłam się, bo umiałam odpowiedzieć na wszystko i 30 minut później oddałam kartkę jury i razem z Sally wyszłyśmy ze szkoły.
_______________________________________________________________
Czeeść :3 Napisałam 3 rozdział i mam nadzieję, że wam się podoba : * Jutro Ola napisze 4 rozdział ; ]
~ Bertina
wtorek, 28 stycznia 2014
niedziela, 26 stycznia 2014
Rozdział 2 ; )
Lekcje się skończyły i wyszłam ze szkoły. W trakcie drogi usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę Sally .
- Co chcesz? - zapytałam
- Nic , idziesz ze mną na ten koncert ?
- Przecież doskonale wiesz, że moi rodzice nie lubią Jusa a poza tym skąd mam wziąć na to kasę ? -zapytałam ze smutkiem .
- Jezu , ty jak zwykle robisz drame. Wygrasz ten konkurs to pojedziesz, jak nie wygrasz to znaczy, że jadę sama. - oznajmiła .
- Tylko to miałaś mi do powiedzenia ? -powiedziałam ze łzami w oczach. *To nazywa się przyjaciółka? Sally nie ma serca*
- Nie.
- To cześć. -powiedziałam krótko i ruszyłam w stronę domu. Po 10 minutach byłam na miejscu i od razu zaczęłam mówić mamie o koncercie i konkursie.
*NASTĘPNEGO DNIA *
Znów ten cholerny budzik - pomyślałam . Była 6.55 . Wstałam, wzięłam prysznic i poszłam zjeść śniadanie . Gdy skończyłam była 7. 40 i musiałam iść do szkoły . Gdy doszłam była 7.55 Kurde o mało co się nie spóźniłam ! pomyślałam . Gdy chciałam z szafki wyjąć rzeczy na lekcje podbiegła do mnie Sally .
-Czeeść. -powiedziała
-Hej - powiedziałam obojętnie.
-Na serio nic nie zauważyłaś ?! Ślepa jesteś, czy co ? - zapytała ze zdziwieniem .
-Niby co mam zauważyć ?
-No patrz ! Mam nowe air force, jeansy i kurtkę skórzaną !
* I zero mózgu *. Nie chciało mi się słuchać przechwalania się Sally a więc powiedziałam aha i sobie poszłam .
*Sally POV*
Widziałam w oczach Kate jednocześnie i zazdrość i smutek . Wszyscy myśleli, że się z nią 'przyjaźnię' tylko dlatego, żeby się z niej śmiać . Ale to nie prawda . Przyjaźnię się z nią od piaskownicy i naprawdę ją lubię . Szkoda tylko, że nie ma tyle kasy co ja.
*Kate POV*
Była lekcja polskiego. Jak na złość siedziałam z Sally . Pani powiedziała, że jutro jest ten konkurs z angielskiego w którym biorę udział. Bardzo się przejęłam, że on mi nie pójdzie. Lekcje szybko minęły i nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek. Wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę domu.
____________________________________________
No hej . ! :) Haha to mój pierwszy blog co pisze i w ogóle tak się boje że mi głupio wyszedł . ;c Podoba wam się ? Mam nadzieję , że tagg ! *.* Czekajcie na następne rozdziały i się dowiecie czy Kate wygra ten konkurs i spełni swoje marzenie czy jednak coś stanie jej na drodze. /Ola
- Co chcesz? - zapytałam
- Nic , idziesz ze mną na ten koncert ?
- Przecież doskonale wiesz, że moi rodzice nie lubią Jusa a poza tym skąd mam wziąć na to kasę ? -zapytałam ze smutkiem .
- Jezu , ty jak zwykle robisz drame. Wygrasz ten konkurs to pojedziesz, jak nie wygrasz to znaczy, że jadę sama. - oznajmiła .
- Tylko to miałaś mi do powiedzenia ? -powiedziałam ze łzami w oczach. *To nazywa się przyjaciółka? Sally nie ma serca*
- Nie.
- To cześć. -powiedziałam krótko i ruszyłam w stronę domu. Po 10 minutach byłam na miejscu i od razu zaczęłam mówić mamie o koncercie i konkursie.
*NASTĘPNEGO DNIA *
Znów ten cholerny budzik - pomyślałam . Była 6.55 . Wstałam, wzięłam prysznic i poszłam zjeść śniadanie . Gdy skończyłam była 7. 40 i musiałam iść do szkoły . Gdy doszłam była 7.55 Kurde o mało co się nie spóźniłam ! pomyślałam . Gdy chciałam z szafki wyjąć rzeczy na lekcje podbiegła do mnie Sally .
-Czeeść. -powiedziała
-Hej - powiedziałam obojętnie.
-Na serio nic nie zauważyłaś ?! Ślepa jesteś, czy co ? - zapytała ze zdziwieniem .
-Niby co mam zauważyć ?
-No patrz ! Mam nowe air force, jeansy i kurtkę skórzaną !
* I zero mózgu *. Nie chciało mi się słuchać przechwalania się Sally a więc powiedziałam aha i sobie poszłam .
*Sally POV*
Widziałam w oczach Kate jednocześnie i zazdrość i smutek . Wszyscy myśleli, że się z nią 'przyjaźnię' tylko dlatego, żeby się z niej śmiać . Ale to nie prawda . Przyjaźnię się z nią od piaskownicy i naprawdę ją lubię . Szkoda tylko, że nie ma tyle kasy co ja.
*Kate POV*
Była lekcja polskiego. Jak na złość siedziałam z Sally . Pani powiedziała, że jutro jest ten konkurs z angielskiego w którym biorę udział. Bardzo się przejęłam, że on mi nie pójdzie. Lekcje szybko minęły i nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek. Wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę domu.
____________________________________________
No hej . ! :) Haha to mój pierwszy blog co pisze i w ogóle tak się boje że mi głupio wyszedł . ;c Podoba wam się ? Mam nadzieję , że tagg ! *.* Czekajcie na następne rozdziały i się dowiecie czy Kate wygra ten konkurs i spełni swoje marzenie czy jednak coś stanie jej na drodze. /Ola
wtorek, 21 stycznia 2014
Rozdział 1 ; )
- Kateee!! - usłyszałam głos Sally dobiegający z końca korytarza. Odwróciłam się i zobaczyłam ją biegnącą.
- A co ty taka szczęśliwa? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- No, bo wiesz... - mówiła tak podjarana, że nie mogła się wysłowić.
- Gadaj, gadaj!
- Dostałam od rodziców nowego smartfona. - powiedziała i od razu wyjęła go z torebki by mi pokazać.
* Zarąbisty jest szkoda, że moich rodziców na takie coś nie stać. *
- A co ze starym telefonem, przecież on był w dobrym stanie. -powiedziałam.
- Wywaliłam go, po co mi taki gruchot? Mam teraz najnowszy telefon nikt nie ma takiego samego. -powiedziała irytująco jak by chciała abym była zazdrosna. Przewróciłam oczami i poszłam w stronę klasy, bo właśnie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję czyli angielski. Byłam bardzo dobra z angielskiego ponieważ kiedyś chciałam wyjechać do USA lub Kanady i poznać mojego idola. Chciałabym opowiedzieć mu moją historię i to jak nam się nie wiedzie. Uczyłam się pilnie angielskiego i byłam najulubieńszą uczennicą pani Brow. Weszliśmy do sali, zajęliśmy swoje miejsca i wyciągnęliśmy swoje podręczniki. Siedziałam sama. Nikt w klasie mnie nie lubił jedynie Sally, bo sama była Belieber, ale ona była w innej grupie niż ja.
- Good morning children - powiedziała z uśmiechem pani Brow spoglądając na mnie.
- Good Morning teacher - powiedzieliśmy wszyscy chórem i usiedliśmy na swoim miejscu.
Cztery lekcje zleciały szybko. Razem z Sally poszłyśmy na lunch i usiadłyśmy przy stoliku.
- Sally słyszałaś o tym, że będzie koncert Justina w Denver?
- Denver? Przecież to tylko jakieś pięć czy sześć godzin od naszego miasta. -powiedziała szczęśliwa.
- No tak. Koncert będzie za dwa miesiące czyli 25 czerwca. -powiedziałam smutno.
- Ej, czemu jesteś smutna? -zapytała Salyy.
- Nie pojadę na ten koncert, przecież mnie nie stać. - odpowiedziałam z łzami w oczach.
- Ech, no tak. Wygląda na to, że jadę sama. -powiedziała Sally i odeszła od stolika. Po moim policzku poleciała słona substancja. Szybko ją wytarłam i wróciłam do jedzenia posiłku. Gdy zadzwonił dzwonek wstałam i udałam się pod klasę od polskiego. Ughrr - pomyślałam. Siedzę z Sally na tej lekcji. Nie zwracając uwagi na nią usiadłam w ławce i poczekaliśmy na panią Redyn która jest wychowawczynią naszej klasy.
- Dzień Dobry - powiedziała miła kobieta o jasnobrązowych włosach.
- Dzień Dobry - odpowiedziała klasa chórem.
- Nie wyciągajcie książek dzisiaj będą sprawy organizacyjne. Więc tak jest konkurs z języka angielskiego w którym można wygrać 3.000$ wystarczy dobrze znać język, budowy zdań i różne wyjątki.
Pani mówiła jeszcze o tym konkursie a później o ocenach. Nie słuchałam jej za bardzo, bo myślałam że jak bym wygrała ten konkurs to mogłabym jechać na koncert mojego idola. Lekcje się skończyły i wyszłam ze szkoły. W trakcie drogi usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam...
____________________________________________
Hej, więc jest pierwszy rozdział ale strasznie krótki ; c Jutro Ola napisze drugi i zapewne będzie dłuższy ; p Te gwiazdki oznaczają moje myśli ;D. Mam nadzieję, że się podoba a teraz życzę wam dobrej nocy <3
~ Bertina
- A co ty taka szczęśliwa? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- No, bo wiesz... - mówiła tak podjarana, że nie mogła się wysłowić.
- Gadaj, gadaj!
- Dostałam od rodziców nowego smartfona. - powiedziała i od razu wyjęła go z torebki by mi pokazać.
* Zarąbisty jest szkoda, że moich rodziców na takie coś nie stać. *
- A co ze starym telefonem, przecież on był w dobrym stanie. -powiedziałam.
- Wywaliłam go, po co mi taki gruchot? Mam teraz najnowszy telefon nikt nie ma takiego samego. -powiedziała irytująco jak by chciała abym była zazdrosna. Przewróciłam oczami i poszłam w stronę klasy, bo właśnie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję czyli angielski. Byłam bardzo dobra z angielskiego ponieważ kiedyś chciałam wyjechać do USA lub Kanady i poznać mojego idola. Chciałabym opowiedzieć mu moją historię i to jak nam się nie wiedzie. Uczyłam się pilnie angielskiego i byłam najulubieńszą uczennicą pani Brow. Weszliśmy do sali, zajęliśmy swoje miejsca i wyciągnęliśmy swoje podręczniki. Siedziałam sama. Nikt w klasie mnie nie lubił jedynie Sally, bo sama była Belieber, ale ona była w innej grupie niż ja.
- Good morning children - powiedziała z uśmiechem pani Brow spoglądając na mnie.
- Good Morning teacher - powiedzieliśmy wszyscy chórem i usiedliśmy na swoim miejscu.
Cztery lekcje zleciały szybko. Razem z Sally poszłyśmy na lunch i usiadłyśmy przy stoliku.
- Sally słyszałaś o tym, że będzie koncert Justina w Denver?
- Denver? Przecież to tylko jakieś pięć czy sześć godzin od naszego miasta. -powiedziała szczęśliwa.
- No tak. Koncert będzie za dwa miesiące czyli 25 czerwca. -powiedziałam smutno.
- Ej, czemu jesteś smutna? -zapytała Salyy.
- Nie pojadę na ten koncert, przecież mnie nie stać. - odpowiedziałam z łzami w oczach.
- Ech, no tak. Wygląda na to, że jadę sama. -powiedziała Sally i odeszła od stolika. Po moim policzku poleciała słona substancja. Szybko ją wytarłam i wróciłam do jedzenia posiłku. Gdy zadzwonił dzwonek wstałam i udałam się pod klasę od polskiego. Ughrr - pomyślałam. Siedzę z Sally na tej lekcji. Nie zwracając uwagi na nią usiadłam w ławce i poczekaliśmy na panią Redyn która jest wychowawczynią naszej klasy.
- Dzień Dobry - powiedziała miła kobieta o jasnobrązowych włosach.
- Dzień Dobry - odpowiedziała klasa chórem.
- Nie wyciągajcie książek dzisiaj będą sprawy organizacyjne. Więc tak jest konkurs z języka angielskiego w którym można wygrać 3.000$ wystarczy dobrze znać język, budowy zdań i różne wyjątki.
Pani mówiła jeszcze o tym konkursie a później o ocenach. Nie słuchałam jej za bardzo, bo myślałam że jak bym wygrała ten konkurs to mogłabym jechać na koncert mojego idola. Lekcje się skończyły i wyszłam ze szkoły. W trakcie drogi usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam...
____________________________________________
Hej, więc jest pierwszy rozdział ale strasznie krótki ; c Jutro Ola napisze drugi i zapewne będzie dłuższy ; p Te gwiazdki oznaczają moje myśli ;D. Mam nadzieję, że się podoba a teraz życzę wam dobrej nocy <3
~ Bertina
Prolog.
Kate Dawson była nastoletnią fanką Justina Biebera. Swoimi piosenkami przemawiał do niej i mówił, że warto wierzyć w marzenia, bo nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć. Katy robiła co w swojej mocy, by je spełnić ale nie dawała rady. Mieszkała w biednym, drewnianym domku jednorodzinnym z mamą i tatą. Marzy o dużym domu, psie rasy Lablador i o tym żeby w końcu jej rodzina była szczęśliwa. Czy Katy spełni swoje marzenia i uda jej się uszczęśliwić rodzinę? Dowiecie Cię w następnych rozdziałach, ale jest jeden warunek musicie regularnie odwiedzać bloga aby dowiedzieć się więcej.
Bohaterowie.
Kate Dawson
Kate była 16 letnią uczennicą trzeciej klasy gimnazjum. Bardzo dobrze się uczyła tak jak jej najlepsza przyjaciółka Sally która była bogata nie to co Kate i strasznie zaparzona w siebie. Kate była śliczną, miłą i pomocną dziewczyną która wszystkim pomagała lecz nie mogła sama uporać się ze swoimi problemami. Jest Belieber i bardzo kocha Justina ale przez to jest wyzywana i wyśmiewana przez rówieśników.
Justin Bieber
Justin jest nastoletnią gwiazdą muzyki pop. Kochają się w nim miliony nastolatek. Ma swojego najlepszego przyjaciela Michael'a, który jest z Justinem w trasie od samego początku. Nie ma dziewczyny, ponieważ nie miał by dla niej czasu przez sławę i by ją zaniedbywał. Justin jest czarującym, romantycznym i słodkim chłopakiem.
Sally Smith
Sally jest przyjaciółką Kate. Jest zapatrzona w siebie i w to jaka jest śliczna. Nie docenia starań innych, chce żeby każdy się jej słuchał i wykonywał co ona powie. Jej rodzice są bogaci ponieważ mają własną firmę ale za to nie ma ich często w domu a to maskują drogimi prezentami dla córki. Sally nie ma chłopaka, bo nie jest gotowa na jakiś poważniejszy związek.
Michael Tarver
Michael jest przyjacielem Justina, jeździ z nim w trasie. Dogadują się jak bracia i zawsze mogą na sobie polegać. Jest przystojnym, miłym i przyjacielskim chłopakiem na którego zawsze można liczyć.
___________________________________________
Heej. Tego bloga będę prowadziła wraz z Olą ;) Prolog jest już napisany więc za chwilę go opublikuję a rozdział pierwszy będzie już jutro :D
~ Bertina
Subskrybuj:
Posty (Atom)



