wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 1 ; )

- Kateee!! - usłyszałam głos Sally dobiegający z końca korytarza. Odwróciłam się i zobaczyłam ją biegnącą. 
- A co ty taka szczęśliwa? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. 
- No, bo wiesz... - mówiła tak podjarana, że nie mogła się wysłowić.
- Gadaj, gadaj! 
- Dostałam od rodziców nowego smartfona. - powiedziała i od razu wyjęła go z torebki by mi pokazać.
* Zarąbisty jest szkoda, że moich rodziców na takie coś nie stać. *
- A co ze starym telefonem, przecież on był w dobrym stanie. -powiedziałam. 
- Wywaliłam go, po co mi taki gruchot? Mam teraz najnowszy telefon nikt nie ma takiego samego. -powiedziała irytująco jak by chciała abym była zazdrosna. Przewróciłam oczami i poszłam w stronę klasy, bo właśnie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję czyli angielski. Byłam bardzo dobra z angielskiego ponieważ kiedyś chciałam wyjechać do USA lub Kanady i poznać mojego idola. Chciałabym opowiedzieć mu moją historię i to jak nam się nie wiedzie. Uczyłam się pilnie angielskiego i byłam najulubieńszą uczennicą pani Brow. Weszliśmy do sali, zajęliśmy swoje miejsca i  wyciągnęliśmy swoje podręczniki. Siedziałam sama. Nikt w klasie mnie nie lubił jedynie Sally, bo sama była Belieber, ale ona była w innej grupie niż ja. 
- Good morning children - powiedziała z uśmiechem pani Brow spoglądając na mnie. 
- Good Morning teacher - powiedzieliśmy wszyscy chórem i usiedliśmy na swoim miejscu. 
Cztery lekcje zleciały szybko. Razem z Sally poszłyśmy na lunch i usiadłyśmy przy stoliku. 
- Sally słyszałaś o tym, że będzie koncert Justina w Denver? 
- Denver? Przecież to tylko jakieś pięć czy sześć godzin od naszego miasta. -powiedziała szczęśliwa.
- No tak. Koncert będzie za dwa miesiące czyli 25 czerwca. -powiedziałam smutno. 
- Ej, czemu jesteś smutna? -zapytała Salyy.
- Nie pojadę na ten koncert, przecież mnie nie stać. - odpowiedziałam z łzami w oczach. 
- Ech, no tak. Wygląda na to, że jadę sama. -powiedziała Sally i odeszła od stolika. Po moim policzku poleciała słona substancja. Szybko ją wytarłam i wróciłam do jedzenia posiłku. Gdy zadzwonił dzwonek wstałam i udałam się pod klasę od polskiego. Ughrr - pomyślałam. Siedzę z Sally na tej lekcji. Nie zwracając uwagi na nią usiadłam w ławce i poczekaliśmy na panią Redyn która jest wychowawczynią naszej klasy. 
- Dzień Dobry - powiedziała miła kobieta o jasnobrązowych włosach. 
- Dzień Dobry - odpowiedziała klasa chórem.
- Nie wyciągajcie książek dzisiaj będą sprawy organizacyjne. Więc tak jest konkurs z języka angielskiego w którym można wygrać 3.000$ wystarczy dobrze znać język, budowy zdań i różne wyjątki. 
Pani mówiła jeszcze o tym konkursie a później o ocenach. Nie słuchałam jej za bardzo, bo myślałam że jak bym wygrała ten konkurs to mogłabym jechać na koncert mojego idola. Lekcje się skończyły i wyszłam ze szkoły. W trakcie drogi usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam... 
____________________________________________
Hej, więc jest pierwszy rozdział ale strasznie krótki ; c Jutro Ola napisze drugi i zapewne będzie dłuższy ; p Te gwiazdki oznaczają moje myśli ;D. Mam nadzieję, że się podoba a teraz życzę wam dobrej nocy <3 
~ Bertina 





















4 komentarze: